Wywiad z Otylią Jędrzejczak

data publikacji: 22 / 10 / 2018

W ubiegłym miesiącu w Hali Widowiskowo-Sportowej przy ul. Żeromskiego 4c odbyła się niezwykła lekcja wf zorganizowana w ramach projektu „Mistrzynie w szkołach” i skierowana do uczennic sosnowieckich szkół ponadpodstawowych. Pomysłodawczynią programu jest znana większości Polaków mistrzyni olimpijska w pływaniu – Otylia Jędrzejczak. Pojawienie się tej znanej sportsmenki w naszym obiekcie było pretekstem i okazją do odbycia z nią krótkiej rozmowy na temat projektu „Mistrzynie w szkołach” oraz pracy z młodzieżą w ogóle. Zachęcamy Państwa do przeczytania wywiadu, którego Pani Otylia Jędrzejczak udzieliła nam tuż przed rozpoczęciem zajęć.

strona.jpg (2018-10-22 14:24:36)

Witamy Panią w Sosnowcu. Dziś na około trzysta dziewcząt z sosnowieckich szkół czeka niezwykłe spotkanie – lekcja wf z Panią oraz innymi sportowymi mistrzyniami. Czy może Pani, mając na uwadze szczególnie osoby mało zorientowane w temacie, przybliżyć ideę stojącą za projektem "Mistrzynie w szkołach"? 

Pomysł na realizację projektu pojawił się w mojej głowie podczas realizacji 20-lecia Polskiego Towarzystwa Sportu Kobiet, któremu przewodniczę. Jednak głównym powodem stworzenia programu „Mistrzynie w szkołach” był wyniki badań, które pokazują, że grupa wiekowa, do której skierowany jest program czyli nastolatki w wieku gimnazjalnym i licealnym to grupa najczęściej rezygnująca z uczestniczenia w lekcjach wf. Gdy miałam praktyki w szkole podczas studiów na warszawskim AWF, gdzie jestem teraz wykładowcą ja sama również stykałam się z sytuacją gdy dziewczęta szukały kolejnych wymówek, aby nie brać udziału w lekcjach wf. Miały pecha, że trafiły akurat na mnie ponieważ ja tak łatwo nie odpuszczałam. Wiem, że dziewczęta w tym wieku to osoby, które zaczynają i chcą już mieć własne zdanie i chcą być poważane przez otoczenie. Uważam, że postawienie na drodze tych dziewcząt autorytetu może przyczynić się do ich pozytywnej zmiany. To nawet nie chodzi o to, że one nie ćwiczą na zajęciach, ale o to, że nie doceniają ich roli. Rezygnacja z uczestniczenia w lekcjach wychowania fizycznego wynika, moim zdaniem również z tego, że bardzo często w szkołach sami nauczyciele traktują te lekcje po macoszemu. Zajęcia sprowadzają się do rzucenia piłki grupie chłopców i pozostawienia grupy dziewcząt samej sobie. W trakcie realizacji projektu „Mistrzynie w szkołach” każda biorąca w nim udział szkoła zostaje wyposażona w niezbędne akcesoria oraz konspekt lekcji, którą można a nawet trzeba co miesiąc powtarzać. Dzięki temu dziewczęta znajdują przestrzeń dla siebie, a przy okazji podejmują aktywność fizyczną. Sama aktywność natomiast ma jeszcze inne zalety. Uczy konsekwencji w działaniu, dyscypliny, determinacji, umiejętności wyznaczania sobie celów, czy nieobawiania się wyzwań. Założeniem mojego projektu jest uświadomienie dziewczętom, że poprzez zdrowy tryb życia i walkę o siebie mogą osiągać wszystko. Projekt jest jednak skierowany również do dziewcząt, które na co dzień nie mają niczego wspólnego ze sportem lub nawet nie uczęszczają na lekcje wychowania fizycznego. To głównie im chcemy pokazać, że poprzez wartości związane ze sportem takie, jak przestrzeganie zasad fair play, szanowanie siebie na boisku czy sali gimnastycznej można osiągać również cele pozasportowe. Dlatego do projektu zapraszamy mistrzynie z różnych regionów Polski oraz reprezentujące różne dyscypliny sportowe. Ale nie jest tak, że każda z mistrzyń pochodzi z dużego miasta w Polsce i w związku z tym miała łatwy start w sporcie, który uprawia. Ja, na przykład pochodzę z Rudy Śląskiej. Każda z nas musiała zrobić wiele, aby się przebić i osiągnąć to wszystko, co stało się naszym udziałem. Co warte nadmienienia, w projekcie „Mistrzynie w szkołach” łączymy sporty zimowe z letnimi. Pozyskaliśmy także partnera w postaci Ministerstwa Turystyki i Sportu, które uznało, że nasz program jest doskonałą formą aktywizacji młodych ludzi. Oczywiście realizacja projektu nie udałaby się, gdyby nie sztab ludzi w nią zaangażowanych, w tym chociażby sponsorów pakietów rozdawanych dziewczętom podczas eventu.

IMG_3359.jpg (2018-10-22 14:27:33)

Dlaczego program skierowany jest tylko do dziewcząt? 

Uważamy, że nastolatki potrzebują wyróżnienia i skupienia tylko a ich potrzebach. I to nieprawda, że dziewczętom zależy tylko na byciu atrakcyjnymi i dostrzeganymi przez mężczyzn, choć oczywiście to dla nich także ważny aspekt dorastania. Ostatnio wreszcie dużo mówi się na temat osiągnięć kobiet w różnych dziedzinach życia. Chcemy również zaprzeczać stereotypowi tzw. kury domowej, obalać go. Wierzymy bowiem, że kobiety mogą osiągać tyle samo, a czasem nawet więcej niż mężczyźni. Zajęcia projektu „Mistrzynie w szkołach” są okazją dla dziewcząt na pobycie z innymi dziewczętami i porozmawianie na tematy dla nich ważne. My również się przed nimi otwieramy i staramy się rozmawiać z nimi na różne tematy. Jeden z hashtagów używanych w opisie projektu brzmi #jakdziewczyna. Dla nas pod tym hasłem kryje się ni mniej, ni więcej tylko powiedzenie dziewczętom: walczcie o siebie, bądźcie sobą i nie obawiajcie się sobą być.

Jak Pani uważa, co jest najważniejsze jeśli chodzi o kształtowanie w dzieciach postawy pro-sportowej? Wychowanie? Szkoła? A może jeszcze coś innego? 

Uważam, że to wszystko po trochu ma znaczenie i wszystkie te elementy składają się na całokształt podejścia młodego człowieka do sportu i życia w ogóle. Aczkolwiek, to jednak dom ma na młodą osobę największy wpływ, bo to od domu wszystko się zaczyna. Szkoła może, a nawet powinna wzmacniać cechy nabyte przez dzieci w domu. Ale jeśli w rodzinie dziecko nie będzie miało wzorca, to sama szkoła niczego nie wskóra. Uważam, że współczesne podejście wielu rodziców zakładające, że to szkoła wychowuje, a oni pełnią w procesie wychowania jedynie rolę wspierającą jest błędne. My chcemy pokazać dziewczynom, że są wartościowe, ważne. Oraz, że nie jest najistotniejsze, aby być popularnym, istotniejsze jest to, aby coś sobą reprezentować. Wtedy, nawet jeśli osiągnie się popularność, jest ona czymś poparta. Dlatego w projekcie pojawiają się mistrzynie. Są one dowodem na to, że znanym można się stać z powodu własnych osiągnięć, ciężkiej pracy i talentu. Jeśli rodzice są aktywni sportowo to jest wielce prawdopodobne, że chęć do bycia aktywnym zaszczepią oni także w swoim dziecku. A jeśli członkowie rodziny rozmawiają ze sobą, to dzieci także nabiorą takiej umiejętności. Oczywiście, szczególnie w dzisiejszych czasach, nie unikniemy tego, aby nasze dzieci korzystały ze smartfonów czy komputerów. To nic złego tak długo, jak będziemy się ze sobą komunikować „face to face”. Wartość tego typu kontaktu jest nie do przecenienia. Często w trakcie zajęć naszego projektu dziewczyny pytają nas o to, czy i my, jako nastolatki chodziłyśmy na imprezy, korzystałyśmy z życia. Odpowiadamy, że oczywiście tak, jednak najważniejsze w podejmowaniu jakiejkolwiek aktywności była dla nas równowaga, znajomość granic. Dlatego podkreślamy jak ważne jest to, aby znać umiar. Brak umiaru nie jest bowiem drogą do zdobycia popularności i bycia lubianym.

Co Pani lubi najbardziej w prowadzeniu zajęć z dziećmi i młodzieżą, choćby w trakcie trwania projektu „Mistrzynie w szkołach?

Ja w ogóle bardzo lubię pracę z dziećmi i młodzieżą. Daje mi ona mnóstwo energii i cieszy mnie, że ja także mogę przekazać moją energię młodym ludziom. Jeśli udaje mi się dokonać w dziecku jakiejś zmiany, choćby na krótko, to poczytuję to za sukces i mogę uznać, że zajęcia miały sens. Dlatego tak ważne dla nas jest stałe podkreślanie tego, że każda z dziewcząt biorących udział w projekcie może osiągnąć bardzo wiele w każdej dziedzinie życia.

Jakie cechy, w Pani ocenie sprawiają, że ktoś staje się mistrzem? Czy da się "wyczuć" przyszłego mistrza?

To zależy od konkretnej dyscypliny. W mojej dyscyplinie jestem oczywiście w stanie ocenić czyjeś predyspozycje, czy, tak zwaną. pływalność. Ale tak naprawdę na bycie mistrzem składają się nie tylko możliwości fizyczne człowieka. Równie istotne jest jego podejście do życia i postawa wobec samego sportu. Mistrzem może stać się osoba, która ma w sobie determinację, potrafi godzić sport z nauką, szanuje swoją pracę, ale również innych ludzi, swojego trenera. Mistrzostwem jest zatem, w mojej ocenie, ten właśnie całokształt. Jednym z haseł przewodnich naszej Fundacji jest powiedzenie „Zostań mistrzem życia”. Chcemy pomóc wykształcić w młodych dziewczynach właśnie te cechy, które mogą pomóc im osiągnąć rzeczone mistrzostwo, niezależnie od dziedziny życia w jakiej to zrobią. Uważam, że każdy z nas ma talent. Jednak talent to jedynie 10% całości, 90% to przede wszystkim ciężka praca. Regularne podejmowanie jakichś aktywności przez młodego człowieka natomiast z pewnością pomaga w kształtowaniu jego osobowości, uczy bowiem choćby systematyczności w działaniu.

IMG_3287.jpg (2018-10-22 14:28:08)

W 2008 roku otrzymała Pani nagrodę Orderu Uśmiechu przyznawaną przez kapitułę złożoną z dzieci. Jest Pani jednym z niewielu sportowców, którzy dostąpili tego zaszczytu. Co dla Pani znaczy ta nagroda i jak Pani myśli, dlaczego to akurat Pani ją przyznano?

Nie ukrywam, że jest to jedno z ważniejszych przyznanych mi wyróżnień. Nagrodę dostaje się bowiem za „dobre serce”, pomoc innym i bycie autorytetem. Tym bardziej cieszy mnie, że moje działania zostały dostrzeżone przez dzieci. To dzieci są bowiem najbardziej bacznymi obserwatorami rzeczywistości, a poza tym, dzieci naprawdę są przyszłością naszego narodu. Jeśli nie zainwestujemy w ich rozwój czy edukację, im samym także nie będzie się chciało podjąć żadnych aktywności. Jednak nie chodzi o to, aby wyręczać dzieci we wszystkim, co jest powszechną tendencją ostatnimi czasy. Chodzi o to, aby pokazywać młodym ludziom, również na własnym przykładzie, że im więcej wysiłku wkłada się w osiągnięcie jakiegoś celu, tym bardziej się go docenia.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Poleć znajomemu